26 października, 2022

ELMI na łamach Puls HR o strategii w sprawie opieki przyjętej przez Parlament Europejski

W ciągu 25 lat w tej branży musi pojawić się ponad 1,6 mln nowych pracowników. Inaczej będzie źle

Komisja Europejska prowadzi prace nad opracowaniem zasad zatrudniania opiekunów osób starszych. A tych w najbliższym czasie będziemy bardzo potrzebować. W związku ze starzeniem się społeczeństw Unii Europejskiej, do 2050 roku liczba opiekunów w UE musi zwiększyć się o 1,6 miliona, aby utrzymać dostęp do opieki na aktualnym poziomie. To będzie ogromnym wyzwaniem.

Według danych Komisji Europejskiej do 2050 roku liczba opiekunów w UE musi zwiększyć się o 1,6 miliona, aby utrzymać dostęp do opieki na aktualnym poziomie. Niedobór pracowników wynika z kolei z trudnych warunków pracy i niskich wynagrodzeń. Odpowiedzią na ten problem ma być Europejska Strategia Opieki opublikowana we wrześniu tego roku.

Nie stanowi ona wprawdzie twardego prawa, ale z pewnością będzie nakreślać kierunki działań państw członkowskich w najbliższych latach. Komisja wyraża przekonanie, że to opieka domowa jest najlepszym wyborem z perspektywy osoby starszej.

- Strategia przyjmuje antropocentryczne podejście; skupia się na warunkach pracy opiekunów i dostępności usług dla podopiecznych. Faktycznie, w usługach opieki domowej wyzwaniem jest niewystarczająca liczba wykwalifikowanych opiekunów domowych, aby móc każdemu potrzebującemu zapewnić wsparcie dostosowane do jego indywidualnych potrzeb. Tego się nie da zmienić bez ograniczenia szarej strefy poprzez wdrożenie odpowiednich regulacji prawnych i zapewnienie dofinansowania

– mówi dr Marek Benio, wiceprezes ELMI.

Zwraca jednak uwagę, że zarówno w samym dokumencie, jak i w działaniach instytucji europejskich czy związków zawodowych, a nawet na spotkaniach i debatach dotyczących opieki domowej pomija się tę kluczową kwestię skupiając przede wszystkim na poprawie warunków pracy opiekunów domowych, jednak bez wskazywania jak to zrobić i kto powinien za to zapłacić.

Uregulowanie opieki nad seniorami, jak w krajach trzeciego świata

Jak wynika z badań WHO, opieka domowa jest najbardziej preferowaną formą opieki przez samych seniorów. Co więcej, umożliwia zachowanie dobrej kondycji psychicznej i fizycznej jak najdłużej.

Niestety, w Unii Europejskiej nadal nie ma systemowych rozwiązań, które by to ułatwiały. Wiele państw członkowskich w ogóle nie uznaje opieki domowej za element systemu ochrony zdrowia. Ponadto związki zawodowe - jak zaznaczają analitycy z ELMI - zamiast skupić się na źródle problemu, całą winą obarczają rodzime firmy opiekuńcze, które, aby przetrwać na rynku zdominowanym przez szarą strefę, są zmuszone obniżać ceny swoich usług kosztem jakości i warunków pracy personelu. Są więc ofiarami sytuacji, na którą nie mają wpływu, podobnie jak personel opiekuńczy i podopieczni.

- Rzeczywistość, z którą mamy obecnie do czynienia w obszarze długoterminowej opieki domowej w Unii Europejskiej jest porównywalna do sytuacji w krajach trzeciego świata. Osoby wymagające opieki i ich rodziny mogą liczyć wyłącznie na siebie samych. Politycy robią wszystko, żeby problemu nie zauważyć z obawy przed ogromnymi kosztami dla budżetu. Niewiele osób stać na skorzystanie z profesjonalnych usług oferowanych przez firmy opiekuńcze. Najczęściej opiekę przejmuje ktoś z najbliższej rodziny podopiecznego. Czasem udaje się znaleźć chętną do pracy na czarno opiekunkę z Ukrainy. To z kolei jest pożywką dla współczesnego niewolnictwa, ponieważ osoby te poza opieką nad seniorem zwykle muszą zajmować się całym gospodarstwem domowym. Problem jest ogromny, a w ogóle się o nim nie mówi, bo w zasadzie nikomu na tym nie zależy

- mówi Marek Benio.

W opiece nad seniorami, szara strefa ma się całkiem dobrze

Eksperci ELMI wskazują, że kraje, w których potrzeby w zakresie długoterminowej opieki domowej są największe najczęściej radzą sobie z tym problemem poprzez przymykanie oczu na szarą strefę.

Na przykład w Niemczech świadczenia na pokrycie kosztów opieki domowej wypłacane są do ręki uprawnionego. Tajemnicą poliszynela jest, że są one przeznaczane na pokrycie kosztów zatrudnienia opiekuna na czarno. Szarej strefie sprzyja ochrona miru domowego, która uniemożliwia kontrolę legalności pracy opiekunów w domach prywatnych. Cała aktywność kontrolna niemieckich służb skupia się na nielicznych legalnie działających firmach opiekuńczych. Doskonale wiedzą o nasze rodzime firmy, które delegują do Niemiec kilkadziesiąt tysięcy opiekunów rocznie.

Polskie opiekunki wzorem do naśladowania

ELMI wskazuje, że czytając europejską strategię opieki nie sposób nie odnieść wrażenia, że usługi oferowane przez polskie firmy opiekuńcze są odpowiedzią na postulaty w zakresie długoterminowej opieki domowej. To dzięki naszym polskim opiekunom system długoterminowej opieki nad osobami starszymi w Niemczech jeszcze się nie zawalił. Zatrudnieni w polskich firmach opiekunowie zapewniają możliwą do sfinansowania ze środków budżetów domowych opiekę dla setek tysięcy osób.

Niestety, nasi przedsiębiorcy trafiają na coraz większe bariery. Z jednej strony bardziej skomplikowane i rygorystyczne zasady delegowania pracowników wynikające ze zrewidowanej dyrektywy o delegowaniu pracowników. Z drugiej strony, protekcjonizm i bariery administracyjne, które praktycznie blokują możliwość zatrudniania opiekunów niemających obywatelstwa UE.

Do legalnego zatrudniania nie zachęcają także ostatnie orzeczenia niemieckich sądów. Po trwającej 6 lat batalii sąd apelacyjny w Berlinie przyznał opiekunce domowej z Bułgarii dodatkowe wynagrodzenie za blisko 4 tysiące godzin pozostawania w gotowości do pracy. Wyrok rozstrzyga oczywiście indywidualny spór w jednostkowej sprawie. Pokazuje jednak, jak trudno jest uregulować czas pracy w sytuacji, gdy jest ona wykonywana w prywatnym domu. Wyrok wywołał lawinę krytyki w firmach opiekuńczych, ale również w niemieckich mediach, ponieważ utrwala utopię, której nie da się urzeczywistnić.

- Prawa pracowników są ważne. Przy kurczących się zasobach pracy każdy racjonalny pracodawca troszczy się o swoich pracowników. Specyfika długoterminowej opieki domowej polega na wykonywaniu pracy…. w domu. Dzięki pandemii uświadomiliśmy sobie jak trudne jest oddzielenie i kontrolowanie czasu pracy w takiej sytuacji. W opiece domowej ten problem występuje od zawsze. Praca wykonywana w domu, a więc bez możliwości bezpośredniego nadzoru przez pracodawcę jest normą, ale nieuregulowaną. Stosowanie przepisów o czasie pracy ułożonych dla XX wiecznej produkcji taśmowej zawsze doprowadzi do uznania, że opiekunowie pracują 24h na dobę. A przecież nie pracują. W takich warunkach, zatrudnienie nielegalne, obarczone znacznie mniejszym ryzykiem, staje się lukratywne i bezpieczniejsze. Dlatego apelujemy o wyeliminowanie systemowych zachęt dla szarej strefy i wprowadzenie rozwiązań prawnych i finansowych wspierających legalne usługi w dziedzinie opieki domowej

- komentuje Marek Benio.

Legalna praca w Polsce opiekunkom się nie opłaca

Polskie społeczeństwo jest wciąż mniej zamożne na tle krajów Europy zachodniej. Wielu osób nie stać na zatrudnienie opiekuna w ogóle, nie mówiąc już o profesjonalnych usługach.

- Polska należy do krajów OECD o najniższym udziale wydatków publicznych na opiekę długoterminową w PKB. Tymczasem do 2050 r. osoby starsze i w podeszłym wieku będą stanowiły już około 40 proc. ogółu ludności. W naszym kraju nie tylko nie ma rozwiązań instytucjonalnych i finansowych wspierających opiekę domową. Tematem opieki domowej w ogóle nikt się nie zajmuje, bo to niewygodny problem dla wszystkich

- wskazuje Tomasz Piłat reprezentujący polskie firmy zajmujące się profesjonalną opieką domową, które zainicjowały ostatnio powołanie związku pracodawców zatrudniających opiekunów domowych. Polskie firmy oferujące usługi opieki domowej ponad 90 proc. klientów pozyskują w innych krajach, gdyż Polaków nie stać na profesjonalne usługi.

- Nasze profesjonalne opiekunki i opiekunowie nie mogą liczyć na pracę w kraju, gdyż legalna praca w tym zawodzie z ekonomicznego punktu widzenia jest niemożliwa

podkreśla Tomasz Piłat.

- Niestety, ich możliwości pracy w innych krajach Unii Europejskiej są coraz mniejsze ze względu na niepewność prawną, protekcjonizm i europejskie przepisy ograniczające swobodę świadczenia usług. Jeśli tak dalej pójdzie, to stracimy nasz ogromny skarb, jakim są tysiące wyszkolonych specjalistów w jednej z najbardziej przyszłościowych branż na świecie. Powinniśmy zrobić wszystko, by zapewnić tym osobom możliwość zdobywania doświadczenia w Europie, a następnie legalnej i godziwej pracy w Polsce

podsumowuje Tomasz Piłat.

Więcej na portalu pulshr.pl

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ